Arctic Monkeys - R U Mine?

00:36

Odkrywam pierwsze karty swoich początków i miłości do klimatów brytyjskich. 



Arctic Monkeys to zespół, który poszerzył moje horyzonty muzyczne i otworzył furtkę na coś zupełnie innego. Podczas gdy w radiu i tv leciały w kółko te same utwory wykonawców mocno wypromowanych, tak wypromowanych, że teraz ani widu - ani słychu po nich, tak młody pattt odpalał zawsze MTV2 i nagrywał na kasety magnetofonowe "I bet you look good on the dancefloor". Wspomniany kawałek w postaci singla zrobił furorę na Wyspach Brytyjskich. Utrzymywał się przez kilkanaście tygodni na szczycie list przebojów, pobijając tym samym sukcesy grupy Oasis. Samego zespołu nikt promować nie musiał. Panowie z AM wypuszczali swoje demówki do sieci za free, zyskując coraz to nowych fanów. Debiutancka płyta nie mogła okazać się klapą. "Whatever People Say I am That's What I'm Not" wydany w 2006 roku został najszybciej sprzedawanym debiutanckim albumem w historii brytyjskiego rynku muzycznego. Sam krążek zgarnął kilka nagród, m.in. Mercury Prize oraz nagrody BRIT Awards.

Dla mnie był i jest (póki co) najlepszym albumem chłopaków z Sheffield, do którego wracam najczęściej.

Arctic Monkeys w swojej dyskografii posiadają łącznie 4 albumy.
W kolejności wydania przedstawiają się następująco:
  •  Whatever People Say I am That's What I'm Not - 2006;
  • Favourite Worst Nightmare – 2007;
  • Humbug - 2009;
  • Suck It and See - 2011.
Dodam tylko, że najsłabiej w mojej opinii wypadł tutaj album z 2009 roku. Z promocją tej płyty chłopacy po raz pierwszy przyjechali do Polski i zagrali na Open'erze. Oczywiście nie mogło mnie tam zabraknąć. Pamiętam, że jako jedyny nagrałem wtedy zupełnie nowy kawałek pod nazwą "Secret Door".  Zaraz po powrocie wrzuciłem go na YouTube'a,
a wyświetlenia przeszły moje wszelkie oczekiwania. Niestety tamten okres dla samego Alexa nie był chyba najlepszy, co przełożyło się na dosyć nieudany występ w Gdyni...

Czasy obecne to obrót o 180 stopni. Kiedy oglądam koncerty i wywiady Arctic Monkeys na YT, czytam najnowsze wywiady, czuję potężne pierdolnięcie, bardziej rock'n'rollowy klimat - mocniejszy od tego, który towarzyszył im przy albumie debiucie. Totalnie odmieniony wokalista, coraz to lepszy perkusista, etc. Nowe single miażdżą system. Zobaczcie i posłuchajcie najnowszego "R U Mine?". Brak mi słów na określenie jak bardzo genialny jest to trak.




Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką!
CTRL'ujcie MUZYKĘ!

~pattt

CTRL'uj inne wpisy

2 komentarze

  1. ha a mi się kompletnie nie podoba ta ich nowa odmiana bo teraz kiedy graja koncerty wyglądają śmiesznie. Tutaj zrobieni na niewiadomo jakich rockowców a graja załóżmy Murdy Bum słodką piosenkę. Lubie ich ale według mnie teraz trochę gwiazdorzą. Ciekawi mnie też dlaczego uważasz że okres humburga był nie najlepszy dla Ala ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Do końca nie traktowałbym ich nowego stylu ma poważnie, ot cały sekret :) Poza tym uważasz, że 'rockowcy' nie mogą grać słodkich piosenek? Co do trzeciej płyty (Humbug) była ona całkiem inna niż dwie poprzedniczki. Dla mnie, jako fana, który był z zespołem od początku, ciężko było przekonać się do totalnie odmienionego brzmienia i samego Alexa. Osobiście nie byłem zadowolony z wpływu na album lidera Queens of the Stone Age. Płyta ma dobre kawałki ale niestety jest to krążek, do którego wracam najrzadziej.

    OdpowiedzUsuń

Nie hejtuj, komentuj z głową!