BLOC PARTY - Four (konkretna recka)

02:40

Tak, tak, tak, tak!!!
Słuchałem, słucham i będę słuchał!
Przed Wami moja recka czwartego krążka Bloc Party!

Na samym początku podkreślę i przypomnę, że Bloc Party to jeden z najważniejszych zespołów, uplasowany na szczycie mojej zajawki muzyką prosto z UK. Recka będzie tutaj konkretna.

Słowem wstępu...
Przypomnę, że czwarty album zespołu stał pod wielkim znakiem zapytania. W 2009 roku każdy z Panów zajął się swoimi projektami pobocznymi, rodziną, innymi sprawami. Już na albumie 'Intimacy', słyszeliśmy, że coś tu nie gra. Kele mówił wprost, że chłopaki nie czują potrzeby bycia ze sobą, są znudzeni i potrzebują odpoczynku. Fani wiernie czekali i śledzili poczynania każdego z członków Bloc Party. Ojoj, pamiętam informacje przeciekające do sieci, że BP oficjalnie zakończyło działalność, BP zmienia wokalistę, itd. Cios za ciosem, prosto w serce :) Niektórzy myślą, że były to początki promocji prawdziwego powrotu do studia. Ja myślę, że odpoczynek był potrzebny. Kele zaczął grzebać w elektronice (wydał przecież świetny solowy album), Gordon wbił w mocniejsze brzmienia oraz poszerzył swoją rodzinę, Russel zajął się projektem pod nazwą 'Pin me down' - którego również Wam polecam, Matt uderzał nadal w gary (tylko, że we własnej piwnicy). Z tego co pamiętam, to Kele wyjechał do USA, by dokończyć pisanie książki.

Nadszedł jednak dzień, w którym Kele zagadał do Russel'a, następnie do Matt'a zamieszkującego w USA. Wszyscy nabrali inspiracji do tworzenia nowego dzieła. 22 marca 2012 roku zespół wypuścił info o powrocie do studia. W maju ogłoszono datę premiery 'FOUR' na 20 sierpnia. Nie wyobrażacie sobie jakie podjaranie czułem. Starałem się nie szukać po youtubie nowych kawałków wrzuconych z koncertów, bo z reguły były to fatalnej jakości nagrania, które psuły cały klimat. Dopiero przed Open'erem uległem pokusie i zaczerpnąłem nowych dźwięków. Sam występ BP na Opku określiłem na dobry. Bawiłem się świetnie (CLICK & CLICK), ale powstała nutka niepewności dla nowego materiału. 


Nowym producentem krążka został Alex Newport - Brytyjczyk, który w 1995 roku przeprowadził się do USA. Dlaczego jednak o tym piszę? Gościu współpracował z takimi zespołami jak Does It Offend You, Yeah?, Death Cab For Cutie czy The Mars Volta. Niestety, moim zdaniem Newport nie wywiązał się z zadania. Jeżeli ktoś grzebie z wykonawcami reprezentującymi typowego amerykańskiego progresywnego rocka, i łapie się za Bloc Party, to coś musi nie wyjść. Cholernie odczuwalne jest to w kilku kawałkach na nowym longplayu BP, które w ogóle nie pasują do płyty. Ale po kolei.

Przed zakupem możecie:
1. ograniczyć się do edycji 'Four' zawierającej 12 utworów,
2. łapać za wersję deluxe - z dodatkowymi dwoma utworami.

Rzecz jasna, wersja nr 2 - droższa, ale lepsza! Dlaczego? O tym poniżej.


Track Listings

1. So He Begins To Lie
2. 3x3
3. Octopus
4. Real Talk
5. Kettling
6. Day Four
7. Coliseum
8. V.A.L.I.S.
9. Team A
10. Truth
11. The Healing
12. We Are Not Good People
13. Mean (bonus track)
14. Leaf Skeleton (bonus track)


Przechodzę do sedna sprawy :)
Zacznę od wersji lirycznej płyty. Okereke w jednym z wywiadów powiedział, że teksty do piosenek przy tym albumie, zaczął 'tworzyć' na spontanie, będąc już w studiu, przed mikrofonem. Takie rozwiązanie przy nagrywaniu "Four" nie było (chyba) za dobrym posunięciem. Teksty nie są długie, ale czasami człowiek potrzebuje czasu, by zastanowić się co tak naprawdę miał nam wokalista BP do przekazania, czasami nic nie trzyma się kupy, by zaraz zawiać chwilową prostotą. W utworze 'Real Talk', który jest genialny muzycznie, Kele na końcu, w kilku słowach mówi, że nawijał o swoich uczuciach, o tym co czuje w danej chwili. Stąd zapewne wzięła się nazwa kawałka :) Nauczyłem się jednego - słuchając tego krążka, jeszcze bardziej łapałem nuty, aniżeli słowa.

Muzycznie cała płyta różni się od swojej poprzedniczki - 'Intimacy'. Mamy tutaj zupełnie inne klimaty, mniej elektronicznych wstawek, więcej riffów, do których przyzwyczaił nas zespół, chociażby z dwóch pierwszych albumów.

Dowodem na to jest już pierwszy trak z tej płyty. 'So He Begins To Lie' zaczyna się dosyć niewinnie, by za momencik przejść w majstersztyk perkusyjno-gitarowy. Co prawda koncertowo słabo rozkręca publikę, ale płytowo jest do przyjęcia. Gorzej jest już z kolejnym trakiem - '3x3'. Maczanie palców w styl BP poprzez nowego producenta daje się we znaki. Za ostro, za bardzo hardcorowo, i ten tekst. Pierwszy utwór, który leci na odstrzał. W sumie od razu, w tym miejscu, z tą samą interpretacją, mogę wykasować kolejne utwory z playlisty, zupełnie NIE pasujące do 'czwórki'. Mam tu na myśli:

'Kettling' - który katuje mi uszy. Taki new metal. Brrrr...
'Coliseum' - wstawka minutowa niczym z muzyki country, przeradzająca się w progresywny rock. Ten kawałek ma jeden dobry moment i zaczyna się on w 1:22,  kończy w 1:46. Poza tym jakieś darcie papy w tle.
'We Are Not Good People' - jest jednym z tych innych utworów 'do przełknięcia'. Zalatuje mi tu dźwiękami QOTSA. Gitary grają mocno, słyszymy każdy talerz perkusji, bass przyjemnie sobie plumka. Da się polubić, w sumie to nawet polubiłem. Mocny, dobry kawałek, z podkreśleniem na to, że to nie styl Brytyjczyków. :)

Jeżeli doczytaliście do tego momentu, tzn, że teraz będzie już tylko lepiej.
Czy reszta kawałków to powrót do nut z 'Silent Alarm' i 'A Weekend in the City'? Tak, dokładnie!
Fani czekali na takie dźwięki, i się w końcu doczekali. 

'Octopus'a i 'Day Four' już każdy z Was dobrze zna. Dwie świetne kontrastowe nuty. Pierwsza jest dla mnie taką wisienką na torcie. Druga - spokojniejsza, dla czilałtu.
'V.A.L.I.S.' to już typowy silentalarm :D Uwielbiam ten kawałek od pierwszych dźwięków. Kele z Gordonem tworzą tutaj pozytywną stronę wokalu. Bardzo, ale to bardzo przyjemna nuta!
Podobnie, ale z większym powerem nadchodzi 'Team A'. Takich riffów jeszcze nie słyszeliście. 'The Healing' wprowadza troszkę spokoju, przed wspomnianym już 'We Are Not Good People'. 
'Truth' oraz dwa bonusowe utwory tworzą podobną kompozycje. To jest właśnie granie Bloc Party!
'Mean' miażdży system i zawyża poprzeczkę, którą zaraz przeskakuje 'Leaf Skeleton' kończący nowy album. To jest ta lepsza część płyty, takiego grania oczekiwaliśmy!



Brnąc do podsumowania, napisze tak.
Najnowszy album Bloc Party spełnia oczekiwania moje, jak i zapewne większości fanów. Dla tych, którzy byli z zespołem od początku, totalnym nieporozumieniem będą kawałki, które skreśliłem na początku recki. Po prostu, to nie jest granie Brytyjczyków, do którego zostaliśmy przyzwyczajeni. Kiedy krążek 'Intimacy' wywołał falę krytyki i był odskocznią w inną stronę, tak 'FOUR' nadrabia powrotem do korzeni. Taki mały RESET Bloc Party. Widocznie członkowie zespołu wzięli sobie do serca te wszystkie komentarze ludzi, którzy zaraz po informacji o czwartym albumie, pisali "more silent alarm please!". Oczywiście, że byłem jednym z nich :D Docenić tutaj możemy za chęć pokazania się z jeszcze innej, mocniejszej strony.

FOUR jest dobrym albumem. Dla tych, którzy słuchają Bloc Party dorywczo i znają zespół tylko z kawałków 'Banquet' czy 'Helicopter' - pozostanie obojętnym, dla mnie zwiastuje on nadejście jeszcze lepszego albumu piątego. Zawiedziony nie jestem :)

Pozdrawiam i zapraszam do CTRL'owania!

Dodatkowo polecam Wam EP-kę 'Octopus' i przypominam, że zespół udostępnił 'Four' do odsłuchu, tydzień przed premierą! Link poniżej.



BTW nfo. 'Black Crown' ma być dodatkowym (trzynastym w podstawce) kawałkiem na iTunes Store!


Wbijajcie na fejsa.


CTRL'uj inne wpisy

0 komentarze

Nie hejtuj, komentuj z głową!