SILENT DISCO @ Coke Live Music Festival 2012

03:41

Dobiegając ku końcowi Coke'owskiej przygody...
Jak czytaliście wcześniejszy wpis, dowiedzieliście się, że totalnie zlałem Placebo na CLMF. Niektórzy z Was pewnie trzymają się teraz za głowę i zadają sobie pytanie: 'dlaczego pattt, dlaczego, gdzieś Ty polazł'?

Wbiłem na totalny bonkersowo-taneczny rozpierdol, który odbywał się w takim właśnie miejscu.



SILENT DISCO
Ktoś zapyta, ale o co chodzi? Po kolei.
Już na wstępie powiem Wam, że jest to zajebista sprawa. Pomimo tego, iż byłem już na niejednym festiwalu, zawsze jakoś omijałem teren SD (silent disco). To znaczy, wiedziałem co to jest i czemu służy, ale zawsze jakoś nie miałem czasu, by wbić tam na dłużej. I tak właśnie mój pierwszy raz miał miejsce na Coke'u! :)

Silent Disco swoją zajawkę miało już dawno temu. Cel całej idei był jeden - słuchanie muzyki na imprezach masowych, tylko, że właśnie w słuchawkach! Z tego co mówi wikipedia, pierwsza okazja zobaczenia tego zjawiska pojawiła się w fińskim filmie w 1969 r. Później ta koncepcja została wykorzystana przez eco-aktywistów na początku lat 90, którzy użyli słuchawek na festynach, aby zminimalizować hałas i uciążliwości dla przyrody.
Na wysoką skalę, przy użyciu słuchawek bezprzewodowych,  pobujać się mogli festiwalowicze na Glastonbury Festival w 2005 roku. I praktycznie już od tego czasu, na każdym większym europejskim festiwalu, możemy na własne uszy i oczy, przekonać się jak to wygląda.


Jak moje osobiste wrażenia?
Powyższe zdjęcie pokazuje wejście na parkiet SD. Zaraz po prawej stronie rozdawane były bezprzewodowe słuchawki. Słuchawki te miały tzw. przełącznik kanałów. Łącznie kanałów było 3, co dawało nam możliwość wyboru muzyki dopasowanej pod nasze gusta! Kiedy ja wchodziłem na parkiet, działały dwa kanały - z muzyką bardzo trance/dance i różną, tzn. od rocka po Rihannę :D Dwójka DJ gdzieś tam z tyłu zapuszczała świetne nuty, bujając się razem z ludźmi.



Najlepsze jest samo wejście na parkiet. Muzyki nie słyszysz, a przed sobą widzisz tłum ludzi z mega wymalowanymi uśmiechami na twarzy, którzy skaczą i śpiewają w swoim własnym stylu - fałszującym czy też nie - totalnie nikt o to nie dba! Ustawiasz sobie kanał i jeszcze większy uśmiech ląduje Ci na fejsie. Przyjemny odjazd taneczny czas zacząć! Nie wspomnę już o sytuacji, gdzie większość wybrała ten sam kanał co Ty, wtedy zabawa nabiera rumieńców. Z drugiego punktu widzenia, jak już jesteś gdzieś tam w tłumie i widzisz to coraz kolejnych ludzi, którzy tak jak Ty parę minut (godzin!) temu, wchodzą teraz na imprezę, i jak reagują podobnie do Ciebie - no kurde, jak tu nie mieć zacieszu? :)

W miarę upływu minut, godzin, dansing zwiększa obroty. Robi się cieplej niż było do tej pory. Masz ochotę zwalić z siebie ubranie i bez chwili odpoczynku bawić się dalej. Z 'sufitu' kapie woda, każdy wyciąga telefony, aparaty i zaczyna kręcić zadłużonych w muzyce siebie samych i pozostałych festiwalowiczów. Błyskają flesze, tworzy się lokomotywa parkietowa, pozytywny rozpierdol! Gdzieś tam w przerwach pomiędzy kawałkami przebijają się dźwięki z występu Placebo. Ale 'who cares'?

Ponad dwie godziny bezustannego tańczenia. Wielkie pozdro dla wszystkich tych, którzy bawili się ze mną w Silent Disco! Kiedy wychodziłem i ledwo stałem na nogach, spragniony wody i tojtoja - do SD utworzyła się cholernie długaśna kolejka. Koncert Placebo już dawno się skończył a ludzi ciągnęło w jedno miejsce. Niestety ilość słuchawek była ograniczona i ponowne stanie w tym tasiemcu już mnie ominęło.

W takim stylu pożegnałem się z SD na CLMF. Miałem wstąpić na krótko, ale magia tego miejsca zatrzymała mnie na dłużej, następnym razem zostanę tam do końca. Wezmę tylko więcej wody, gorzej będzie z tojtojem :D

Zwracam się do wszystkich, którzy czytają tego bloga, oraz dotrwali do końca dzisiejszego wpisu, który sprawił mi tyle radości i przywrócił sceny, które zsapisały się na dysku twardym mojej głowy, MUSICIE chociaż raz odwiedzić SILENT DISCO! Uśmiech i dobra zabawa gwarantowane!

I tym miłym akcentem zapraszam Was do częstego CTRL'owania, komentowania, lajkowania, subowania i... i tyle :D

Jeszcze raz wielkie i soczyste pzdr!

Poniżej moje nagranie ilustrujące to co dzieje się w środku kotła Silent Disco!


Hah! Ten klimat! :))


CTRL'uj inne wpisy

0 komentarze

Nie hejtuj, komentuj z głową!