Major Lazer – Free The Universe (konkretna recka)

14:15

Jeden album sprawił, że po raz pierwszy zamiast stworzyć tutaj 'konkretną reckę' w moim stylu, troszkę ją przytnę. Zacząłem pisać na fejsie, ale przecież nie każdy (dokładnie wiecie co teraz napiszę) - fejsa ma! :D Poza tym, za dużo znaków wyszło... Zapraszam do przeczytania kilku słów nt drugiego albumu Major Lazer.


Jedno jest pewne. Jest to kompletnie inaczej zrobiony krążek niż ten, z którym mogliście się spotkać na debiucie. Guns Don't Kill People... Lazers Do (2009) był w miarę poukładany - ale nie znowu jakiś wielce wybitny. Nowy album Free The Universe jest po prostu... słaby. Tym razem bez Switch'a, Diplo z nowymi członkami postawił na zniewalające pierdolnięcie basowe, którym album przesiąka. 4 lata faktycznie namieszały w muzyce, ale żeby wprowadzać taki chaos dźwiękowy? Miejscami nawet słyszy się nuty dubstepowe...i to niekończące się 'łup łup łup'. Jak to ma się do całości? No kurwa nuda po prostu.


Gdyby nie takie traki jak Get Free, Watch Out For This (Bumaye), Reach for the Stars (feat. Wyclef Jean), krążek można byłoby określić mianem prawdziwej kaszanki. Zwróćcie uwagę jaki cholerny kontrast jest pomiędzy wymienionymi wyżej trakami, a pozostałymi. Można odnieść wrażenie, że płyta samoczynnie zmieniła się na innego wykonawcę. Gościnny udział gwiazd wypadł również słabo. Ezra Koenig z Vampire Weekend w utworze podchodzącym pod reggae? Nie wiem ile zielska musieli spalić podczas nagrania, ale puścić się na tak głębokie wody można tylko pod wpływem jakiegoś gówna. Tragiczny kawałek. Z tych wszystkich zaproszonych gwiazd wyróżnia się udział Wyclef Jean'a. W końcu coś tutaj brzmi! Na uwagę zasługuję również Scare Me (feat. Peaches & Timberlee) - jeżeli lubicie brazylijski zespół CSS, to ten kawałek jest dla Was. Zajebiste nuty, których musicie posłuchać.

Niestety to nijak ma się do całości.
Rozumiem, że Major Lazer słynie ze świetnych koncertów, czego przykład mieliśmy na Open'erze 2012 i większość z tych łupcykowatych traków robiona jest z myślą siania rozpierdolu na scenie i pod nią, ale na litość boską ile razy na płycie użyto podobnej nuty czy słów 'Major Lazeeer'. No tak, trzeba było przypominać czego się słucha. Strasznie irytujące.
Musimy jednak "pochwalić" za po części dobrze poprowadzoną promocję drugiej płyty. Udostępniono nam dwie pioseneczki, których da się słuchać. Szkoda tylko, że nie wystarczyło odwagi na stream albumu przed premierą. No, chociaż nie mówmy hop, ponieważ Free The Universe pojawi się w sklepach za 3 dni - 15 kwietnia. Ciekawe tylko ile osób zamówiło preordery? Ludzie! Nie kupujcie albumów w ciemno! Skorzystajcie (chociażby) ze Spotify - przesłuchajcie, potem dokonajcie wyboru.

Szkoda, szkoda...
To tyle. Watch out for this!! :D

Ocena:
5/10


CTRL'uj!

CTRL'uj inne wpisy

0 komentarze

Nie hejtuj, komentuj z głową!