Bloc Party - The Nextwave Sessions EP (konkretna recka)

23:59

Słów kilka o moich ulubieńcach i EP-ce, która dzisiaj ujrzała światło dzienne :)
Jest miłość, ale nie ślepa!



Pytanie, które powinno pojawić się zaraz na początku - czy wypuszczenie tej EP-ki miało sens?

The Nextwave Sessions przynosi nam 5 bardzo różnych traków. Jak wspominałem TUTAJ, jest to składanka stworzona podczas trasy koncertowej 2012. Niestety, jest ona swoistym dowodem na to, że Bloc Party od pewnego momentu gubią się w swojej twórczości. Aż strach pomyśleć, że taka sytuacja może mieć miejsce od płytki 'Intimacy'... Na szczęście przyjemnym odbiciem jest najnowszy album 'Four' - takie delikatne unormowanie sytuacji, z wyjściem na prostą.
Jednak i tutaj dało się odczuć, że przerwy nie służą zespołowi. W tych chwilach słabości, każdy z członków zajmował się pobocznymi projektami. Russell starał się trzymać swojego grania, ale Gordon uderzał już w bardziej mocniejsze klimaty. Już nie wspomnę o projekcie Kelego. Matt chyba najbardziej czekał za powrotem Bloc Party i czasami mam wrażenie, że to właśnie on trzyma zespół w kupie.

Skąd więc moje pytanie, czy wypuszczenie EP-ki miało sens?
To tak jakby powrót do przeszłości. Po raz kolejny słyszymy różnorakie granie, bez konkretnego zdecydowania. Fani czekają za godnymi następcami 'Silent Alarm', recenzenci chcą napisać - "o tak, ten album to 'Helicopter' w wersji 2.0!",
a Panowie raczą nas olaniem sprawy.

The Nextwave Sessions nie jest, aż tak spieprzonym projektem.
Przecież 'Blue Light' czy 'So Here We Are' były wolniejszymi trakami, ale jakże pięknymi.

Tutaj, po przodującym 'Ratchet' przychodzi nam ballada 'Obscene', która nie trafi do świeżych odbiorców i nijak ma się do wspomnianego piękna. W ogóle brak gitar? WTF? Pewnie znowu Kele dorzucił swoich kilka pomysłów... Spodobał mi się 'French Exit', który gitarowym podkładem wraz z 'Ratchet' podąża za albumową "czwóreczką". Pozostałe trzy traki możemy wpakować do jednego wora - melodramatu. Dobry, emocjonalny przekaz wokalny nie ratuje tych kawałków. W 'Montreal' osobiście doszukuję się 'Blue Light' trzeciej generacji. Posłuchajcie sami! :) Najbardziej jednak bez pomysłu wydaje się 'Children of the Future' - jako fan, znam te charakterystyczne gitarki, ale jak bardzo jest to...słabe? O co chodzi guys? Rly?



Przez dwa dni znęcałem się nad tą EP-ką.
Na pewno od pierwszych przesłuchań urosła w moich oczach, ale moje pragnienia nie zostały zaspokojone ;) Naprawdę liczyłem na konkretne pierdolnięcie przed przerwą, co mogłoby być przyjemnym zwiastunem kolejnej płyty. Tymczasem pozostaje lekki niesmak i wielka niewiadoma - co dalej?



Nie zapomnijcie CTRL'ować!
Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką! :)
~pattt



CTRL'uj inne wpisy

0 komentarze

Nie hejtuj, komentuj z głową!