Kele Okereke - Heartbreaker [EP] (konkretna recka)

15:47

A Kele nadal pogrywa sobie z nami... :))


Kele Okereke - wiecznie niezaspokojony muzycznie gościu, szukający dobrych bitów na swojej drodze. Nieustannie chwyta nowych dźwięków, bawi się nimi jak tylko chce. W przerwach od wielkich koncertów z Bloc Party lubi stanąć za konsolą i z kilku prostych sampelków stworzyć coś, przy czym każdy zacznie dansić do białego rana. Zapewne jesteście ciekawi jak wyszła mu nadchodząca EP-ka? Uno momento.

Kele zawsze podkreślał, że jego marzeniem było tworzyć taneczne kawałki, gatunkowo odbiegające od tych z działalności BP. Namiastką tego był solowy album "The Boxer", pierwsza EP-ka "The Hunter" oraz wiele innych ciekawych kooperacji, np. z Sub Focus czy RAC.


EP-ka "Heartbreaker" totalnie odcina się od wszystkiego, co Kele robił dotychczas! Brzmi właśnie tak:


1. Heartbreaker
2. God Has A Way
3. Heartbreaker (Recondite’s Amati remix)
4. Get Up

Dokładnie cztery kawałki. Dla niektórych za mało, inni pomyślą "Boże dotarłem/am do końca" :D
Kiedy przy wcześniejszych odskokach Kelego mogliście poznać uroki muzyki electro/dance, tutaj raczej znajdziecie chwilę, aby delikatnie pobujać się niczym pingwiny na lodzie, przy bardzo głębokim housie. Tytułowy "Heartbreaker" zalatuje mi Disclosure - pewnie gdybym nie wiedział kto przy nim grzebał, postawiłbym właśnie na braci Lawrence (lub na małą współpracę z nimi). Może dlatego też, jest to (dla mnie!) najlepszy trak całej 'produkcji'. W kolejnych etapach bardzo denerwujące stają się specjalne wydłużenia utworów. Rozumiem - urok takiej muzyki, budowanie napięcia, itd... zawsze zastanawiało mnie, cholera! (pisząc delikatnie), czy nie można szybciej przejść do konkretów? Ja rozumiem, że gra wstępna jest bardzo przyjemna, ale nie tutaj. Dla przykładu posłuchajcie "God Has a Way". I think man...this is the wrong way :D

Wokalnie naszego przyjaciela jest bardzo mało, a szkoda - każdy zna jego możliwości.
Przy "Heartbreaker" swoje 5 minut wykorzystuje Bobbie Gordon, potem jakiś ktosiek (epic!), a na końcu "śpiewa" sam ON - "GET UP"! Troszkę za późno ziom. Całokształt niestety wypada bardzo słabo...
Aaa! Zapomniałem dodać, że trak nr 3 zmiksował szanowany niemiecki muzyk Recondite. Ponoć szanowany, bo po 12k lajków na fejsie - no nie wiem stary :D Ale w tej kwestii nie udzielam się. Ogólnie przy tym remixie staram się nie odlecieć do świata snu. Jeżeli ktoś ma z tym problemy - polecam.

I z takim trochę zawodem i lekkim hejcikiem koniec tej zacnej recki.
Z materiałem trzeba było zapoznać się, zwłaszcza jeśli zamierzacie wpaść na DJski set Kelego, 6 grudnia
w warszawskim klubie 1500m2 do wynajęcia. A gdy wszystko pójdzie zgodnie z planem, zobaczymy się na parkiecie. Oczywiście potem zdam relację i zapewne też coś nagram ;) CTRL'ujcie!

Lubię Kelego i jego solowe wyczyny, kocham Bloc Party, ale ta EP-ka totalnie mi nie podchodzi. Przybijam jej pieczęć malutkiego eksperymentu, w którym żadna biała myszka nie ucierpiała :))

KELE wróć!



I jeszcze dowód na potencjał wokalny, niewykorzystany na Heartbreaker EP.
Prosto z ostatniej współpracy! Sami wybierzcie w jakiej odsłonie lubicie Kelego Okereke? :)






Nie zapomnijcie CTRL'ować!
Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką! :)
Wbijajcie na fejsa!

CTRL'uj inne wpisy

2 komentarze

  1. Anonimowy00:12

    W życiu bym lepiej tego nie ujęła. Uwielbiam Cię czytać ;] Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło :)) Jednym z moich postanowień noworocznych będzie pisać tutaj jeszcze częściej!
      pozdrawiam również!

      Usuń

Nie hejtuj, komentuj z głową!