ctrlpattt Sound of 2014 #4. ROYAL BLOOD

15:26

No to czas na pierdolnięcie :)
Zapnijcie pasy!


Moja longlista ctrlpattt Sound of 2014 poszerza się o zespół, który jako jedyny w tym roku reprezentował muzykę rockową w plebiscycie BBC Sound of  2014. Wiem, wiem... to niedorzeczne, ale cóż poradzić. Rok temu było lepiej, a teraz ktoś bardzo ograniczył dawkę altu. Brawa za i dla Royal Blood.


Po raz pierwszy o magicznym duo usłyszałem w audycji Zane Lowe. Było to jakoś we wrześniu ubiegłego roku. Krótko mówiąc zlałem temat i chyba nie byłem przygotowany na "Out of the Black" ;) Ale to był wrzesień... miesiąc najlepszych premier roku 2013. Fakt - działo się. Proszę Was, nie popełnijcie mojego błędu i zanurzcie się w tych dźwiękach już teraz!


Oczywiście niektórzy z Was mogą zarzucić mi, że nie oglądałem dobrze występu Arctic Monkeys na Glastonbury 2013. Chociaż znam go na pamięć, to nie zauważyłem, by perkusista Matt Helders miał na sobie koszulkę Royal Blood! Widocznie za bardzo jarałem się występem i muzyką, modą troszkę mniej :D Można powiedzieć - Matt odwaliłeś kawał dobrej roboty!

Wstęp wstępu za nami. Teraz konkrety.
Royal Blood to Mike Kerr (wokalista, basista) oraz Ben Thatcher (drummer). Przyjaciele z Brighton (UK), którzy na początku ubiegłego roku postanowili "wejść na salony". Ich pierwszy singiel "
Out of the Black"  ukazał się w listopadzie 2013. Bez pośpiechu, ale konkretnie.  Otworzyłem wtedy oczy, a b-side "Come on Over" do dzisiaj jest moim ulubionym kawałkiem zespołu.


Piekielnie przyjemna moc bije z tego traka jak i każdego kolejnego. Najlepsze jest to, że na całość składa się podrasowana gitara basowa (NIE zwykły elektryk) i perkusja. W połączeniu z umiejętnościami, talentem oraz niezwykłym poczuciem rytmu i zgraniem - ten duet jest w stanie wydać najlepszy album/debiut tego roku. Osobiście zachwycam się bassem.
W szoku jestem ile można wyciągnąć z takiej gitarki.

Wróćmy jednak do mody.
Jeszcze jakiś czas temu niektórzy stawiali bardzo na to, by ubiorem jednoczyć się z tym czego słuchają, czy też co współtworzą. Nigdy tego nie rozumiałem i zawsze widziałem się w tym, w czym czułem się najlepiej, mimo, że na przestrzeni lat słuchało się tego i owego. Dzisiaj prawdopodobnie miałbym miano hipstera i musiałbym nosić kulognioty i na maxa rozciągnięte tshirty - ale tak nie jest. Do czego zmierzam? Spójrzcie na duet Royal Blood. Ben stylizuje się w luzackiej czapeczce z daszkiem i pasuje mi bardziej na hiphopowca niż gościa, który wymiata na perkusji, grając mocniejszego rocka. Z Mikiem jest podobnie. Dlatego, chyba czas zerwać z pieprzonymi stereotypami, trendami, chuj wie czym. Sorry za język, ale czasami warto podkreślić coś ważnego ;)

Z mojej strony Royal Blood zyskują w oczach już na wstępie ich muzycznej kariery, kariery, która nabiera coraz szybszego tempa. Porównania do QOTSA, The White Stripes, The Black Keys robią wrażenie. Do tego wszystkiego dochodzą letnie supporty dla Arctic Monkeys oraz pierwsze występy na wielkich festiwalach (Reading). Mam nadzieję, że w Polsce również ich nie zabraknie.

Na koniec zostawię Was z najnowszym singlem "Little Monster". Czekam za pierwszą płytą i polecam Wam RB całym muzycznym serduchem. Poza tym, czasami każdy z nas ma chęć posłuchać czegoś mocniejszego :) 




EDIT:
Jeden z pierwszych kawałków, który ujrzał światło dzienne "Figure It Out".
Odsłuchajcie TUTAJ!


Podoba się?
Zostaw lajka albo postaw komentarz :)
Daj znać, że CTRL'ujesz!
___________________
ctrlpattt SOUND of 2014:
<<<<<<TUTAJ>>>>>>>



Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką! :)
Wbijajcie na fejsa!



CTRL'uj inne wpisy

0 komentarze

Nie hejtuj, komentuj z głową!