Maxïmo Park - Too Much Information (konkretna recka)

23:53

Czas na krótkie podsumowanie przygody z Maximo Park.


O samym zespole jak i o obawach dotyczących najnowszego albumu pisałem wiele razy. Lekturę możecie więc zacząć od tego linku -> Maxïmo Park - Too Much Information (zapowiedź)

Znam już odpowiedź na pytanie, które zadałem w powyższym wpisie: "Będzie przełom, czy niestety słaby początek roku?". Cóż, mamy przełom, chociaż gwiazdy na niebie wróżyły totalny kataklizm.

Wszystko za sprawą zmiany, którą zapowiedział zespół podczas prac nad albumem. Inne brzmienie, więcej elektroniki. Nie wspomnę już o singlach, których zadaniem było promować(!) nowe wydawnictwo. Mowa tu o "Brain Cells" oraz "Leave This Island". Brak gitar i maximowego szaleństwa, które wydawały się być podstawą istnienia Maximo Park, nagle zniknęły. Na szczęście, tuż przed premierą, pojawiła się nadzieja w postaci "Lydia, The Ink Will Never Dry". Zapewne nie tylko ja odetchnąłem wtedy z ulgą. Pierwsze gitary i skojarzenie z "Books From Boxes". Uff...


Ciekawostką jest samo powstanie piątego krążka, ponieważ zespół nie brał go pod uwagę. 
Rewolucję Maximo Park miała rozpocząć EP-ka. Okazało się jednak, że utwory są tak dobre, iż warto byłoby dograć kilka więcej, by stworzyć album. Czy ryzyko popłaciło? Zapytacie jak wypada całość? Całkiem nieźle, bo mieszanka, którą zapowiadali Panowie nie jest tak bardzo drastyczna, a na płycie znajdziemy odnośniki do wcześniejszych wydawnictw, chociażby w postaci "Give, Get, Take"  "My Bloody Mind".  Są też takie perełki jak "I Recognise The Light" czy "Her Name Was Audre". Końcówka wolna, ale przyjemna, gdzie wokal Paula Smitha ląduje na pierwszym miejscu.

"Too Much Information"
jest naprawdę dobrym albumem, może bez fajerwerków, ale zawsze godnym polecenia. Najlepsze jest to, że traki "bezgitarowe" nagle zaczęły mi się podobać, bo idealnie pasują do reszty materiału. Klimat rodzi się zaraz od pierwszej do ostatniej nutki i minutki ;)


Jedno jest pewne. Wersja deluxe edition przeznaczona jest tylko dla wielkich fanów i od razu wychwycicie, kiedy się rozpoczyna. Tak naprawdę więcej tam odpadów albumowych, a samo tempo potrafi zamulić niczym tabletki nasenne (znam osoby, które napisałyby Jake Bugg). Ale Jake nie taki słaby jak go malują. Fakt chłopak potrafi przymulić.

Reasumując. Nie bójcie się sięgnąć po najnowszy longplay Maximo Park. Przypuszczam, że każdy po przesłuchaniu będzie zadowolony z lekkiej zmiany, która o dziwo wyszła zespołowi na dobre. Co będzie dalej? Póki co, blog od gości dzisiejszego wpisu troszkę odpocznie, a ja wrócę do spamowania i promowania pozostałych kapel :D A lista dłuuuuga i nie ma końca.

OCENA:
7/10

Nie zapomnijcie śledzić i CTRL'ować moich dalszych poczynań.
Pamiętajcie też, że liczę na Wasze zdanie w postaci komentarzy.
Chyba, że cykacie się użyć klawiatury, to lajknijcie lewym przyciskiem myszy - niech wieść o blogu niesie się po Waszych najbliższych znajomych!



Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką! :)
Wbijajcie na fejsa!

CTRL'uj inne wpisy

0 komentarze

Nie hejtuj, komentuj z głową!