Kasabian "48:13" / Jack White "Lazaretto" - recenzja albumów

16:27

Stream najważniejszych albumów czerwca dostępny na iTunes!
I na tym koniec zachwytu? Przed Wami dwie pieczenie na jednym ogniu.
Gorrrrąco.


I po co tyle hałasu? Jestem zawiedziony i wkurzony, bo po raz kolejny ktoś tutaj sprzedaje nam totalny bullshit marketingowy. Nie ukrywajmy, wszyscy byliśmy podjarani kawałkami, które promowały "48:13" - Kasabian oraz "Lazaretto" -  Jack'a White'a. I takiego pierdolnięcia chciałem w pełnym wydaniu.
Niestety, moje oczekiwania okazały się za wysokie ;)

Wczoraj obydwie płyty lecą w stream i zachwyt spada. Wiecie, to taki niesmak jaki pozostaje, kiedy wychodzisz z kina
i dociera do Ciebie fakt, iż wszystkie najlepsze sceny widziałeś w trailerze. Zastanawiasz się, co jest kurwa? Myślałem, że po Kasabian gorzej być nie może, ale po chwili załączam "Lazaretto" i łapię się za głowę/uszy. Jack White ewidentnie powinien dłużej posiedzieć w studio, a nie pobijać rekordy w najszybciej wytłoczonych singlach. Natomiast Kasabian, którzy wybudzili mnie z niechęci do nich, nagle znowu stoją pod wielkim znakiem zapytania. 

"48:13"

13 traków, z czego 3 (w nawiasach) odpadają, bo nic nie wprowadzają i są totalnymi zapychaczami. Następnie "Glass"? Co to za pomysł na kawałek? "S.P.S" podobnie. Albo ktoś tu walczy o miano gwiazd rocka, albo ściemnia w wywiadach o swojej "rockowej" zajebistości. CO TO JEST? Dlaczego? Dlaczego nie można zrobić albumu, który da się przesłuchać od początku do końca? Mam dość zabawy w wycinanie utworów i pozostawianie kilku, które powinny być wyznacznikiem brzmienia danej płyty. "Treat" - kolejny dowód na to jak można spieprzyć świetnie zapowiadający się kawałek, który koniec powinien mieć w 3:20. Ale po co, lepiej elektroniczną wstawką przeciągnąć go do 6:53. Na szczęście, pozostałych traków da się słuchać, ze wskazaniem na "Bumblebeee", "Stevie", "Doomsday", "Bow", "Eez-Eh"

Dla Kasabian zabawa elektroniką, to jak zabawa zapałkami w ręku dziecka. Poza tym, sam ład "48:13" pozostawia wiele do życzenia. Płyta jest straszne niechlujna - odpycha. Ktoś tutaj zrobił coś na odpierdol, i to się czuje. Miało być dziwnie, ale dobrze, jest 4/10. Oby zachwycili mnie występem live na Orange Warsaw Festival, bo inaczej skreślę ich z mojej listy zespołów godnych zainteresowania, raz na zawsze.



"Lazaretto"

Jack to jest dopiero agent kameleon. Są momenty, gdzie pieści moje uszy: "High Ball Stepper", tytułowy "Lazaretto", by zaraz wypuścić album, który w ogóle nie brzmi tak jak promujące go single. Dawno nie czułem się bardziej zrobiony w balona, pisząc lekko.  Szukać odpowiedników wymienionych wyżej nie ma sensu. Mógłbym tu podczepić MOŻE "Three Women", MOŻE "That Black Bat Licorice". Prawda jest taka. Jeżeli jesteście w stanie przejść przez wszystkie pozostałe traki na tym "albumie", to szczerze gratuluję. Do dzisiaj, z wielkim żalem widziałem, jak Jack WHITE omija mnie na Open'erze, na szczęście obudziłem się ze śpiączki. Brakuje mi The White Stripes oraz pierdolnięcia ze "Steady, As She Goes" :) Jack w wersji solo nie jest dla mnie. Zmiany są potrzebne, ale "Lazaretto" powinien trafić na półkę tych totalnie nieudanych, by przestrzegać pozostałych.  Smutam mniej, a płytę odradzam sobie, moim przyszłym dzieciom i następnym pokoleniom, i Wam drodzy CTRL'ujący. Uwierzcie mi, nie ma o czym pisać. 3/10.



Zarówno pierwszy oraz drugi krążek powinien zostać ostro zjechany w recenzjach, co przecież dzieje się (jak na razie) tylko w przypadku Kasabian. Jack White wydaje się mieć nad głową jakąś świętą i nienaruszalną aureolę, bo niektórzy wskazują na "drogę w dobrym kierunku". No proszę Was... Pewnie to Ci, co pisali, że "Turn Blue"- The Black Keys jest słabe ;)

Dajcie znać, która płyta bardziej przypadła Wam do gustu.
Ja niestety mam bardzo mieszane odczucia do jednej, jak i drugiej.

A czerwiec miał być tak piękny... :D

__________
Podoba się?
Koniecznie zostaw lajka albo postaw komentarz! :)
Wyraź swoją opinię! Daj znać, że CTRL'ujesz!

Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką! :)
Wbijajcie na fejsa!

CTRL'uj inne wpisy

10 komentarze

  1. Anonimowy20:44

    Płakałam jak czytałam tę recenzję. Co do Kasabian po Eez-Eh nie spodziewałam się za wiele, rzut w mainstream i tania elektronika, ale myślałam, że chociaż Jake wyda coś dobrego. Nie słuchałam jeszcze ich streamów, ale szczerze mi odradziłeś. Oprócz fenomenalnego Turn Blue ogłaszam rok 2014 rokiem gówna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy21:16

    Członkowie Kasabian, w reakcji na Twoją recenzję, też pewnie by się zastanawiali "co jest, kurwa?".

    Z pozdrowieniami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy21:45

    bardzo zgadzam się z wszystkimi rzeczowo wypisanymi argumentami na temat nowego albumu Kasabian. naprawdę wnikliwa analiza, szacun :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy15:42

    Oprócz fenomenalnego Turn Blue ogłaszam rok 2014 rokiem gówna.
    XDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy19:58

    przecież to nawet koło recenzji nie stało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekiedy wystarczy mniej, niż więcej ;) A jak gula lata, to zbadaj inne recki!

      Usuń
  6. Anonimowy03:22

    Chyba Chłopie nie słuchałeś tej płyty. Weź odstaw leki i na spokojnie zrób to jeszcze z 10X. Pisze o Lazaretto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy12:59

      to w koncu ile razy trzeba sluchac plyty? 10x, spac z nia kilka nocy? moze wyjechac do Tybetu i tam nad nia medytowac hm? a moze po prostu wystarczy sie nie zgodzic i uszanowac to ze komus mogla sie nie spodobac juz po pierwszym przesluchaniu? Rozumiem, ze kazdemu komu Lazaretto nie przypadlo do gustu zalecasz taka a nie inna dawke? :D

      Usuń
  7. Mi osobiście bardzo podobają się oba albumy, ale z większym naciskiem na 48:13 bo jestem że tak brzydko powiem "kasejbianejtor". Dosyć surowa ocena różowego albumu tutaj widzę, ale i tak mi się podoba mimo to :) Moja recenzja jest bardziej optymistyczna, jeśli nie powiedzieć cała w pozytywach, ale ile ludzi tyle opinii.
    Dodaję do obserwowanych i pozdrawiam, Agnieszka.
    PS. I jak wypadli na OWF ? Zawiedziony czy bardziej przychylnie nastawiony do albumu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj surowa, bo miało być większe boom!! Od momentu recenzji minęło już trochę czasu, ale ocena tych dwóch albumów bez zmian. Kasabian na OWF dali jeden z lepszych jak nie najlepszych koncertów. Byłem w kotle i bawiłem się przezajebiście, ale oczywiście z nowego krążka zagrali traki, które wskazałem w recenzji za najlepsze. Nie wiem czy widziałaś mój filmik na YT -> https://www.youtube.com/watch?v=QBRVA3Jlfc4 Ogólnie miałem napisać relację z OWF i wgrać więcej filmików, ale wywiało mnie za granicę i może ogarnę to później :) Zajrzyj do mnie na fejsa, Pozdrawiam!

      Usuń

Nie hejtuj, komentuj z głową!