Najlepsze ALBUMY roku 2014! / ctrl pattt

22:23

Krótko, ale konkretnie :)



Wielkie portale muzyczne w swoich podsumowaniach coraz częściej oceniają okładki albumów, chociaż powszechnie wiadomo - nie papierek zdobi cukierka. Z mojej strony jak zwykle konkretnie, ale tym razem krócej. Niestety, rok 2014 nie był obfity w LP, zwłaszcza te, które zwaliły mnie z nóg. Nie zrozumcie mnie źle, po prostu poprzednik miał lepsze zestawienie. Podejrzewam, że macie podobne odczucia. Jeżeli jest inaczej - zostawcie komentarz i dajcie znać, czego wy słuchaliście najczęściej w 2014!

Tak naprawdę nie było w czym wybierać, a nowości nie wnosiły nic ciekawego i ambitnego. Uzupełnieniem powyższych słów będą wyniki sprzedaży płyt w poszczególnych regionach. W Stanach Zjednoczonych do października było ciężko o statusy platyny, czyli 1 mln sprzedanych egzemplarzy. Rzecz niesłychana w obecnych czasach. Przyjętą granicę przekroczył (uwaga!) soundtrack bajki Disney'a - "Frozen". Jeżeli chodzi o zespoły z naszej półki, wszyscy liczą na Foo Fighters - zespół od 2005 roku zmaga się z niedoborem witaminowej platyny ;) Przed "Sonic Highways" nie lada wyzwanie. Brawa dla Sam'a Smith'a, który swoim debiutem podbił Stany, trafiając do ponad 1 mln nabywców. Można? Można. I chociaż lubię jego początkową współpracę z Disclosure, to solową karierę już mniej. 

Nie dziwią również słabe wyniki: "Lazaretto" Jack'a White'a oraz "48:13" Kasabian'ów. Ten pierwszy ledwo dobił do 60 tysięcy (!) (status silver w UK), drugi - 100 tyś. (gold w UK). Rzekłbym, a nie mówiłem? ;) Chciałem tylko dodać, że Kasabian podbili me serce na Orange Warsaw Festival. Są mistrzami show, tworzą mega klimat i dają z siebie wszystko. Bez wątpienia - jedno z najlepszych przeżyć koncertowych w moim życiu. Aż chce się więcej. Natomiast Jack White nie jest bogiem i uświadomcie to sobie - świetne single nie ratują całościowej oceny albumu (to samo tyczy się Kasabianów). Eez-eh!!!

Cieszy mnie fakt wzrostu zainteresowania/sprzedaży płyt winylowych. W roku 2014 przyczynił się do tego LP Arctic Monkeys - "AM", a zaraz po nim wspomniany już "Lazaretto". Takim oto sposobem została przekroczona granica miliona sprzedanych winyli (UK). Wystarczyło poczekać dwie dekady :) Jak widać - historia lubi się powtarzać.

No dobra. Po wstępniaku opartym na statystykach, czas na moją subiektywną listę najlepszych krążków 2014. Wyciągam wnioski z roku poprzedniego i zamiast długiej listy płyt, stawiam na wydawnictwa bardziej zapadające w pamięć.

Wygląda to tak: 

#5. The Black Keys - Turn Blue
#4. Foo Fighters - Sonic Highways
#3. Jungle - Jungle
#2. Jamie T - Carry on the Grudge

#1. Royal Blood - Royal Blood
 


Piątka wspaniałych? Niech tak będzie. Do wszystkich albumów odnosiłem się już wcześniej, dlatego odkopcie bloga i fejsbuka, by zaciągnąć więcej informacji. 

Od 2015 zwiększam tempo.
Zalecam CTRL'owanie :)

I przy okazji już pierwsze info. Stary kanał na Youtubie zostanie lada moment usunięty! Po subskrybowanie dźwięków zapraszam pod YOUTUBE - CTRL PATTT. Będzie się działo.
Dajcie znać, że CTRL'ujecie.
Raz jeszcze - muzycznego 2015!







Łączmy pasje, dzielmy się wspólną zajawką! :)
Wbijajcie na fejsa!
CTRL'ujcie MUZYKĘ!

CTRL'uj inne wpisy

0 komentarze

Nie hejtuj, komentuj z głową!